24.26
Książki
INSTYTUT MIKOŁOWSKI
Światło popołudnia
Wydawnictwo:
INSTYTUT MIKOŁOWSKI
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
24,26 zł
Cena rekomendowana: 31,50 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: 2 - 3 dni robocze
+ czas dostawy
+ czas dostawy
Opis
Jerzego Plutowicza poznałem przez redaktora Ziemowita Fedeckiego, od którego w roku 1996 przejąłem dział poezji w miesięczniku „Twórczość”, a który z wielkim uznaniem – mimo, że słowem nigdy nie szermował – wyrażał się o liryce tego autora. Za każdym razem – gdy tylko proponowałem nowe jego utwory do druku – mój wybór z zainteresowaniem, ale i z ożywieniem akceptowali starsi koledzy z redakcji: Jerzy Lisowski, Henryk Bereza i Marian Grześczak; a także Tadeusz Komendant, któremu przekazywałem nadsyłane na moje nazwisko szkice literackie przyszłego autora Światła popołudnia. Piszę teraz o tym, aby to, co pamiętam, nie pochłonęła niepamięć.
Plutowicz ma styl, jak dla mnie, rozpoznawalny i niepodrabialny. O takich jak on zwykło się mówić: poeta osobny. Nie należał do żadnego pokolenia literackiego, do żadnej poetyckiej czy choćby towarzyskiej grupy, dlatego też nasza krytyka – przez wiele lat hołdująca zasadzie, że literatura polska to nieustająca walka pokoleń – konsekwentnie go pomijała, w efekcie czego – przeoczyła. Tymczasem to poeta będący jednocześnie sztukmistrzem i równie znakomitym rzemieślnikiem. Posługuje się dystychem, lecz dystychem nierymowanym, a zatem nie rym napędza mechanizm jego wiersza. A jeśli nie rym, to co? Oczywiście przerzutnia, którą twórca posługuje się z precyzją – z jednej strony, zaś z drugiej – z fantazją i finezją.
Opisując rzeczywistość w jakiej jest zatopiony po czubek głowy, poeta poniekąd opisuje cały świat. To, co fizyczne okazuje się tak samo istotne, jak to, co meta-fizyczne. Może dlatego wiersz Jerzego Plutowicza to wielka metafora, zaklinająca wszystko, czego wypowiedzieć i nazwać się nie da.
Janusz Drzewucki
Plutowicz ma styl, jak dla mnie, rozpoznawalny i niepodrabialny. O takich jak on zwykło się mówić: poeta osobny. Nie należał do żadnego pokolenia literackiego, do żadnej poetyckiej czy choćby towarzyskiej grupy, dlatego też nasza krytyka – przez wiele lat hołdująca zasadzie, że literatura polska to nieustająca walka pokoleń – konsekwentnie go pomijała, w efekcie czego – przeoczyła. Tymczasem to poeta będący jednocześnie sztukmistrzem i równie znakomitym rzemieślnikiem. Posługuje się dystychem, lecz dystychem nierymowanym, a zatem nie rym napędza mechanizm jego wiersza. A jeśli nie rym, to co? Oczywiście przerzutnia, którą twórca posługuje się z precyzją – z jednej strony, zaś z drugiej – z fantazją i finezją.
Opisując rzeczywistość w jakiej jest zatopiony po czubek głowy, poeta poniekąd opisuje cały świat. To, co fizyczne okazuje się tak samo istotne, jak to, co meta-fizyczne. Może dlatego wiersz Jerzego Plutowicza to wielka metafora, zaklinająca wszystko, czego wypowiedzieć i nazwać się nie da.
Janusz Drzewucki
Szczegóły
Rok wydania
2026
Oprawa
miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
58
Format
145 x 205 x 5 mm
ISBN
978-83-977455-7-5
Rodzaj
Książka
EAN
9788397745575
Dodałeś produkt do koszyka
Światło popołudnia
24,26 zł
Recenzje